Kilka słów na temat utraty

Kilka słów na temat utraty

Nie ma rodziny, w której nie doszłoby do jakiejś straty. Wynika to wprost z biegu życia – najpierw odchodzą pradziadkowie, potem dziadkowie, następnie rodzice.

Czasem pierwszą konfrontacją ze śmiercią jest odejście ukochanego zwierzęcia, psa lub kota, będących członkami rodziny.

Strata zawsze wywołuje ból, jednak w każdym przypadku inny. Odejście chorego dziecka to ból osobnego rodzaju. Choroba i śmierć dziecka wywołują we wszystkich odruchowy sprzeciw, ponieważ wydają się sprzeczne z naturalnym porządkiem rzeczy. Jakoś potrafimy oswoić się z tym, że w toku życia pojawiają się choroby i starość, wydaje się to jakoś naturalne. Ale gdy choroba i śmierć dotykają dziecka, świat w pewien sposób wywraca się do góry nogami. Podobnie jest, gdy rodzi się chore dziecko. Te dwa zdarzenia – narodziny i śmierć chorego dziecka – są do siebie podobne w tym, że trzeba oswoić się z czymś, co wydaje się w pierwszej chwili niepojęte. Osoby wierzące dodałyby również, że zachodzi jeszcze inne podobieństwo – w interpretacji chrześcijańskiej śmierć przecież to ponowne narodziny, tym razem do życia wiecznego.

Różne osoby reagują w różny sposób na utratę bliskiej osoby. Niektóre doświadczają spokoju, wynikającego z przekonania, że kochana osoba już nie cierpi. Inne nie potrafią pogodzić się z tym, co się stało, obwiniają się, że za mało zrobiły: za mało poświęciły czasu czy nie dopatrzyły czegoś. Jeszcze inne obwiniają wszystkich wokół: służbę zdrowia, pozostałych członków rodziny. Niektórzy wtedy właśnie tracą wiarę, inni ją zyskują.

Czas po utracie to nie tylko wspólne przeżywanie wspomnień i spokojne godzenie się z odejściem, ale nieraz również rozpad rodzin, których członkowie są pogrążeni w bólu; czas wyrażania złości, bezsilności, poczucia winy czy wreszcie lęku – bo na przykład osoba, która ostatnie kilkanaście lat poświęciła opiece nad chorym dzieckiem, zamierza szukać pracy. W tym wszystkim ważne jest, aby pamiętać, że każdy przeżywa żałobę po swojemu, a uczucia są jak pogoda – pojawiają się i znikają, nieraz same z siebie i nie wiadomo skąd. Ale są ważne. Nad wszystkim dominuje jedno: uczucie braku, którego już nic i nikt nie wypełni. Jednocześnie, życie musi się zmienić, czasem wręcz dokonuje się rewolucja: ktoś się przeprowadza, znajduje pracę, czasem rozstaje się z dotychczasowym partnerem i znajduje nowego – tak też się dzieje.

Wśród tych wszystkich zmian, warto pamiętać, że nawet jeśli fizycznie nie ma kogoś wśród nas, to nie można powiedzieć, że odszedł, bo:

Nikt nie jest ostatecznie martwy, dopóki nie uspokoją się zmarszczki, jakie wzbudził na powierzchni rzeczywistości – dopóki zegar przez niego nakręcony nie stanie, dopóki wino przez nią nastawione nie dokończy fermentacji, dopóki plon, jaki zasiał, nie zostanie zebrany. (sir Terry Pratchett)

Dzieci, które odeszły, zasiały bardzo obfity plon.

Olesia Ivchenko – psycholog Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci
psycholog@mhd.org.pl

Pomagają nam

Kontakt

Małopolskie Hospicjum dla Dzieci w Krakowie

Organizacja Pożytku Publicznego
Ul. Odmętowa 4
31-979 Kraków
KRS 0000249071
NIP 6782972883
REGON 120197627
Nr konta w banku:
PKO BP: 40 1020 2892 0000 5702 0179 5541
Tytułem: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE MHD

forum

Obsługa IT: system-a
Projekt: hxsLogo2