Turbacz zdobyty!

Turbacz zdobyty!

   Informowanie o tym, to dla nas prawdziwy zaSZCZYT! 🙂 Nasz podopieczny Wojtek – zdobył Turbacz i tym samym spełnił jedno ze swoich największych marzeń. 🙂

Towarzyszyła mu wyjątkowa ekipa: rodzice, brat, przyjaciel rodziny, Sylwester Walasek – organizator wyprawy i wielu wypraw dla Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci oraz uczestnik jednej z nich… Nad bezpieczeństwem eskapady czuwał GOPR – ratownicy byli gotowi pomóc w każdej chwili, gdyby była taka potrzeba. Jednak, choć było ciężko… to nasi “zdobywcy” nie mieli poważnych problemów podczas wspinaczki na szczyt… ani w czasie – o wiele trudniejszego – zejścia z góry…

Upał i zalegające błoto…

Wojtek porusza się na wózku, który jest przystosowany do wycieczek i wypraw… ale wyciągnięcie go na szczyt było dużym wyzwaniem. Za sterami stał brat naszego podopiecznego, który doskonale już potrafi wyczuć pojazd – trzeba go było jednak asekurować, ciągnąć i spowalniać. Wychodzenia pod górę, na pewno nie ułatwiał upał – to był jeden z najgorętszych dni: palące słońce, brak chmur i brak nawet najmniejszego powiewu wiatru – który mógłby przynieść ulgę. Jednak wraz z temperaturą… rosła determinacja uczestników wyprawy, którzy osiągnęli swój cel! 🙂 “Czułem ogromną radość! Najtrudniejszy był jednak zjazd i pokonanie kilku błotnych kałuż. Najbardziej podobały mi się widoki na okoliczne szczyty i lasy…” – wspomina Wojtek. W podobnym tonie, do drogi powrotnej nawiązał organizator wyprawy – Sylwester Walasek: “Na szczycie widziałem uśmiech na twarzy Wojtka i błysk w oku… Też cieszyłem się, że się udało… ale prawdziwą radość poczułem dopiero, gdy byliśmy już na dole… bezpieczni…”
Zejście z góry zawsze jest najtrudniejsze… Trzeba pamiętać, że nie może pojawić się rozluźnienie spowodowane tym, że wspinaczka i szczyt są już za nami – wtedy najłatwiej o wypadek. Do tego, dochodzi jeszcze już mocno odczuwane zmęczenie i tempo, które to zejście nam narzuca… Tutaj, dodatkowo niebezpiecznie przyspieszał ciężki wózek i trzeba było wkładać dużo siły w to, żeby go spowalniać – uważając przy okazji, żeby samemu np. nie poślizgnąć się… zwłaszcza, że na szlaku zalegało błoto – w którym zresztą grzęzły też koła pojazdu…
Nasza wspaniała ekipa pokonała jednak wszystkie trudności! 🙂

   Wypowiedziane marzenie…

Jakiś czas temu, poprosiliśmy Wojtka o wywiad do Biuletynu Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci. Nasz podopieczny opowiadał o swoich wyprawach po Polsce, które opisuje na blogu “Widziane z wózka” – wspominał o emocjach, które wywołuje w nim każda wycieczka i o tym: skąd czerpie siłę i energię do podróży, w których towarzyszą mu rodzice i brat. Przy okazji zaznaczył, że największym wyzwaniem wciąż są dla niego góry i że marzy o tym, aby zdobyć Turbacz… Artykuł przeczytał Sylwester Walasek – który od kilku lat organizuje wyprawy dla Hospicjum… i jego marzeniem stało się z kolei to, żeby marzenie Wojtka spełnić. 🙂 Trzeba było znaleźć odpowiedni termin… a gdy już został wybrany… Sylwek upewnił się, że w razie komplikacji będą mogli liczyć na pomoc ratowników GOPR, przemyślał trasę i poprosił o wsparcie przyjaciela… Wojtek natomiast miał przy sobie swoich bliskich i przyjaciela rodziny… Te połączone siły były przepisem na sukces! 🙂 “Po zdobyciu Turbacza byłam bardzo szczęśliwa, że udało się spełnić wielkie marzenie syna i zobaczyć radość na jego twarzy. Jestem bardzo wdzięczna Sylwkowi i Kubie za ogromną pomoc w bezpiecznym zdobyciu szczytu i zejściu z góry, a Piotrkowi za uwiecznienie tego wyczynu…” – napisała mama Wojtka.

Ekipa pokonała 22 kilometry w dziesięć godzin – szczyt udało się zdobyć po ponad czterech godzinach…

Więcej wspomnień na blogu Wojtka: “Widziane z wózka”.

Pomagają nam

Kontakt

Małopolskie Hospicjum dla Dzieci w Krakowie

Organizacja Pożytku Publicznego
Ul. Odmętowa 4
31-979 Kraków
KRS 0000249071
NIP 6782972883
REGON 120197627
Nr konta w banku:
PKO BP: 40 1020 2892 0000 5702 0179 5541
Tytułem: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE MHD

forum

Obsługa IT: system-a
Projekt: hxsLogo2