WAKACJE DLA PRZEWLEKLE I NIEULECZALNIE CHORYCH DZIECI

PODSUMOWANIE LATA W CENTRUM OPIEKI WYRĘCZAJĄCEJ W KRAKOWIE

WAKACJE DLA PRZEWLEKLE I NIEULECZALNIE CHORYCH DZIECI – PODSUMOWANIE LATA W CENTRUM OPIEKI WYRĘCZAJĄCEJ W KRAKOWIE

W lipcu i sierpniu, w tym DRUGIM DOMU dla przewlekle i nieuleczalnie chorych dzieci oraz młodych dorosłych – udało się nam zorganizować cztery turnusy: dwa dwutygodniowe i dwa dziesięciodniowe.

Wakacje w naszym Centrum spędziło w sumie 20 osób, z okręgu krakowskiego, w wieku od 3 do 29 lat – wśród nich było czterech podopiecznych Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci. Pozostali młodzi ludzie, to osoby “z zewnątrz” – które nie korzystają z naszego wsparcia w swoich domach.

Wakacyjna nowość…

W tym roku, do naszej załogi dołączyła sympatyczna, czworonożna terapeutka – czekoladowa labradorka Bona. Dogoterapia to WAKACYJNA NOWOŚĆ… która stanie się już naszą powakacyjną rzeczywistością. Reakcje podopiecznych na widok psa i spowodowane kontaktem ze zwierzęciem – utwierdziły nas w przekonaniu, że wprowadzenie Bony do ich świata… było strzałem w dziesiątkę! A każdy taki SUKCES motywuje nas do działania i poszukiwania nowych rozwiązań: “Patrząc na radosne, uśmiechnięte buźki – które cały czas oczekują na nowe wrażenia – musimy poszukiwać coraz ciekawszych zajęć, by uatrakcyjnić im spędzony u nas czas…” – podkreśla Anna Bulga, pielęgniarka Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci i dodaje: “Pogoda nam dopisała i bardzo dużo czasu w tym roku spędziliśmy na powietrzu, na: spacerach, zabawie w parku i na placu zabaw. Mam nadzieję, że nasi uczestnicy czuli się jak na super wakacjach… a rodzice choć trochę odetchnęli od ciężkich, codziennych obowiązków – związanych z opieką nad swoimi pociechami. A my już za wszystkimi tęsknimy!”

Dla Michała to był już czwarty turnus…

“Pierwszy raz po ponad dwudziestu latach pojechałam na wakacje sama i to był dla mnie najwspanialszy prezent… Czas na relaks, powrót do tego za czym tęskniłam… do Francji.” – mówi mama nastolatka. Ten czas, udało się zagospodarować także mężowi i starszym córkom: “Dla nas i dla Michała – był to czas odpoczynku od siebie… a po powrocie do domu zrozumieliśmy, jak jesteśmy dla siebie ważni.”

Syn Agnieszki Szostak, na turnusie przy ul. Odmętowej w Krakowie – był już po raz czwarty: “Dobrze zna swój drugi dom, czuje się tam tak jak u siebie… bezpiecznie.” To poczucie bezpieczeństwa mają też rodzice chłopca… wiedzą, że jest pod fachową opieką i że wokół panuje wspaniała atmosfera: “Koledzy i cudowne Ciocie pomogły mu spędzić wspaniały czas. Dla dziecka, które większość swojego życia spędza w czterech ścianach… każdy pobyt w innym miejscu jest ogromnym wydarzeniem… a po powrocie na nowo odkrywa swój dom.”

Turnus organizowany jest dla maksymalnie sześciu osób. Dlaczego? Trzeba pamiętać, że są to osoby niesamodzielne, wymagające ciągłej/całodobowej opieki. Każdego młodego człowieka trzeba ubrać, nakarmić, zadbać o jego higienę… choroba dodatkowo wymaga indywidualnego traktowania… nie można też zapomnieć o tym, żeby podopiecznym towarzyszyć, spędzać z nimi czas, wypełniać im dzień… fizjoterapeuci także dostosowują swój rytm dnia i plan zajęć do ćwiczeń z poszczególnymi pacjentami – wszyscy potrzebują codziennej rehabilitacji… To powoduje, że grupa podopiecznych podczas turnusu – nie może być zbyt liczna.

Nie można sobie zrobić wakacji od choroby…

Można jednak mieć wakacje pomimo choroby… i choć są rodzice, którzy robią wszystko, żeby wyjechać na wczasy razem ze swoim niesamodzielnym dzieckiem – OGROMNY SZACUNEK DLA NICH! – to wielu, marzy jednak o przynajmniej kilkudniowym odpoczynku… Od czego? Od obowiązków: od rana do wieczora i… przez całą noc. Chodzi o karmienie, przewijanie, oklepywanie, rehabilitowanie, ubieranie, masowanie, odsysanie, zmianę pozycji, mycie, czuwanie czy nie dzieje się coś niepokojącego… Lista może być dłuższa, albo krótsza – w zależności od stanu w jakim jest chory. To praca całodobowa, bez wolnych weekendów i urlopu… o godzinach, a nawet minutach “dla siebie” – można zapomnieć. Pomimo tego, rodzice zwykle nie skarżą się… bo KOCHAJĄ(!), bo to córka/syn – dziecko, dla którego zrobią wszystko. MAJĄ JEDNAK PRAWO: PRAGNĄĆ chwili wytchnienia – czasu, żeby skoncentrować się tylko na sobie, na swoich myślach, albo pozostałych bliskich: małżonku/małżonce, zdrowych dzieciach, rodzicach, przyjaciołach. Od prawie trzech lat, odpowiedzią na te potrzeby jest pierwsze w Polsce Centrum Opieki Wyręczającej… w którym na jakiś czas: dzień, tydzień, dwa… – mama i tata mogą pozostawić córkę/syna pod fachową opieką: pielęgniarek, fizjoterapeutów, lekarzy, psychologa. Mają pewność, że dziecko jest w najlepszych rękach… to pozwala na złapanie oddechu… a osoby, które mają poczucie winy, że za mało uwagi poświęcają innym domownikom – mogą to w końcu nadrobić. Czy powinni mieć wyrzuty sumienia, że jednak pozostawiają (choć – jeszcze raz podkreślamy – TYLKO NA JAKIŚ CZAS) tego członka rodziny, który potrzebuje ich najbardziej?

A czy ktoś krytykuje rodziców zdrowych dzieci – za to, że wysyłają je na kolonie, albo obozy letnie? Czy kogoś dziwi to, że cieszą się z wolnego czasu tylko dla siebie – pod nieobecność swoich pociech? Czy ktoś piętnuje ich za to, że zapisują córki i synów na świetlicę, albo zajęcia pozalekcyjne…? Albo za to, że pozostawiają ich pod opieką babć i dziadków – a sami idą do kina, albo spotykają się ze znajomymi… Nikt im wtedy nie zarzuca, że oddali własne dziecko…

Rodzicom dzieci obłożnie chorych i niesamodzielnych – trudno zrozumieć, dlaczego tak często odbiera im się prawo do odpoczynku. Mama, która spędza ze swoim dzieckiem całą dobę – tym bardziej nie wyobraża sobie rozstania… Jest przekonana, że sama zna najlepiej jego potrzeby, rozumie i zaopiekuje się, jak nikt inny… słyszymy: “Tęskniłam za nim/nią okrutnie!” – ale po chwili mamy dodają: “Mogłam zrobić coś dla siebie… wyjść, gdzie chcę i kiedy chcę… Nie musiałam martwić się o to, z kim zostawię dziecko. Wreszcie jestem wypoczęta!”

Opiekunowie, którzy korzystają z pomocy Centrum, przekazując swoje dzieci pod opiekę – WRACAJĄ po nie… dzwonią – codziennie albo nawet kilka razy dziennie… Są gotowi, w każdej chwili zrezygnować z planów i przyjechać na ul.Odmętową 4 w Krakowie – gdyby działo się coś niepokojącego. Chcą być traktowani tak, jak zwykli rodzice, ze zwykłymi potrzebami – które w ich przypadku niezwykle trudno zrealizować… Bo babcia i dziadek nie zawsze wiedzą, jak zaopiekować się takim dzieckiem… Bo niesamodzielnego młodego człowieka – nie da się wysłać na wakacje z rówieśnikami…

Centrum, choć częściowo oddaje to – co odebrały im los i choroba…

Pomagają nam

Kontakt

Małopolskie Hospicjum dla Dzieci w Krakowie

Organizacja Pożytku Publicznego
Ul. Odmętowa 4
31-979 Kraków
KRS 0000249071
NIP 6782972883
REGON 120197627
Nr konta w banku:
PKO BP: 40 1020 2892 0000 5702 0179 5541
Tytułem: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE MHD

forum

Obsługa IT: system-a
Projekt: hxsLogo2